Rejs żeglarski na północ Bałtyku to prawdziwe poczucie wolności i bliskości z naturą – to właśnie to, czego szuka się w podróży. To chwile pełne spokoju, gdzie przestrzeń zdaje się nie mieć końca. Poniżej znajdziesz mapę z trasą wyprawy.

Moja żeglarska przygoda rozpoczęła się w Świnoujściu, ale zanim tam dotarłem, miałem okazję zwiedzić Toruń, jedno z najstarszych i najbardziej urokliwych polskich miast, oraz Borne Sulinowo, miasto owiane tajemniczą atmosferą czasów zimnej wojny.

Borne Sulinowo to niegdyś jedna z największych tajemnic Układu Warszawskiego – radziecka baza wojskowa, w której przechowywano broń nuklearną. Miejsce, które aż do 1992 roku nie figurowało na żadnej mapie. Przez wiele lat po opuszczeniu bazy przez Rosjan, Borne Sulinowo było miastem-widmem, gdzie nie mieszkał nikt.
Dziś, dzięki swoim walorom turystycznym, Borne Sulinowo stopniowo ożywa, a dawniej opuszczone budynki zostały zastąpione nowymi mieszkańcami. Pozostało jednak jeszcze kilka budynków, które przypominają o burzliwej przeszłości tego miejsca, a ich ruiny stanowią niezwykły punkt na mapie regionu.







Ze Świnoujścia wypływamy późnym popołudniem – pierwszy zachód słońca na pełnym morzu.








O zachodzie słońca wpływamy do Duńskiego portu Klintholm na wyspie Mon


Klintholm to spokojna miejscowość, w której nikomu się nie spieszy.


Poniżej majestatyczne klify kredowe, najwyższe na Bałtyku, podobno jeden z najpiękniejszych widoków Dani:



Humory dopisują, zostawiamy wyspę Mon za rufą i płyniemy kursem na Kopenhagę.

Na horyzoncie pojawia się most nad cieśniną Sund, zachodnia granica Bałtyku.



Borsen – kopenhaska giełda, uwagę przykuwa ciekawa architektura budynku i skręcona iglica.


Christiania, znana jako ośrodek ruchu hipisowskiego i kultury alternatywnej, to wyjątkowe miejsce w sercu Kopenhagi. Założona w 1971 roku, stała się symbolem alternatywnego stylu życia, wolności i wspólnoty.
Fragment nieoficjalnej deklaracji Wolnego Miasta Christiania z 24 września 1971 roku: (źródło: Wikipedia)
„Celem projektu jest stworzenie samostanowiącej się społeczności, gdzie każda jednostka jest odpowiedzialna za siebie, będąc jednocześnie integralną częścią naszej wspólnoty. Jej członkowie zamierzają w tym celu osiągnąć ekonomiczną niezależność. Równie ważnym zamiarem jest utwierdzanie w przekonaniu, że ogólnie pojęta nierówność międzyludzka może zostać poprzez naszą działalność zażegnana.”
Christiania to miejsce, które tętni życiem, ale warto pamiętać, że fotografowanie na jej terenie nie jest mile widziane. To przestrzeń, w której prywatność i poszanowanie lokalnych zasad są kluczowe.



Amelingborg – rezydencja duńskich monarchów.

Nie tylko Warszawa ma swoją syrenkę. Powyżej syrenka kopenhaska. Co ciekawe, rzeźba została ufundowana przez syna założyciela browaru Carlsberg – Carla Jacobsena zafascynowanego postacią małej syrenki z baśni Hansa Christiana Andersena

Przed opuszczeniem stolicy Danii wybieramy się jachtem na wycieczkę po kopenhaskiech kanałach.







Zawijamy do Helisngoru – najdalej wysuniętego na północ portu w naszej wyprawie. W tle zamek Kronborg – miejsce akcji Hamleta.

W drodze powrotnej stajemy na odpoczynek na Flakfortet, byłej bazie wojskowej wybudowanej w 1909 roku na sztucznej wyspie naprzeciwko wejścia do portu w Kopenhadze. Fort był zajmowany przez wojsko do 1968 roku. Obecnie to opuszczone miejsce udostępnione jest do zwiedzania. Chcąc zwiedzić Flakfortet, należy wziąć ze sobą latarkę, ponieważ korytarze i pomieszczenia fortu nie są oświetlone.






Wpływamy na szwedzkie wody i zmieniamy banderkę.


Przed dziobem znów pojawia się Most nad cieśniną Sund, który łączy Kopenhagę z Malmö. To imponująca konstrukcja, która robi kolosalne wrażenie, a przepłynięcie pod nią to niezapomniane przeżycie. Most nad Sundem ma długość 7845 metrów i jest najdłuższym mostem na świecie, który łączy dwa państwa (źródło: Wikipedia).



Ostro wieje, przygotowujemy się do przejścia pod mostem zwodzonym w szwedzkim Folsterbo.


Zbliżamy się do niemieckiego miasta Stralsund.


Gorch Fock, były żaglowiec szkoleniowy niemieckiej marynarki wojennej, obecnie statek muzeum.


Nasza wizyta w Stralsund zbiegła się z wizytą Angeli Merkel.



Po wieczorze kapitańskimm i nocy spędzonej w porcie obieramy kurs na Peanemunde – byłą niemiecką wyrzutnię rakiet V1 i V2.







